» Strona Startowa

Świerklanieckie Spotkania Chóralne to impreza, która odbywać się będzie raz w roku, aspirująca do miana największej imprezy poświęconej śpiewowi chóralnemu organizowanej w powiecie tarnogórskim. Hasłem imprezy są słowa Łączy nas radość pieśni, nawiązujące do hymnu Unii Europejskiej. Podczas trzech kolejnych spotkań zaplanowanych na lata 2009 - 2011 zespoły będą nie tylko koncertować, ale również wezmą udział w warsztatach muzycznych, które prowadzić będą m.in. wykładowcy Akademii Muzycznej w Katowicach.

Serdecznie zapraszamy Wszystkich do udziału w naszych Spotkaniach!

Organizatorzy

Witamy na stronie Świerklanieckich Spotkań Chóralnych!

► Rewizyta Chóru Jutrzenka w Niemczech, w Rothenbach.

8 - 12 października 2009 r.

Reportaż z rewizyty Chóru Jutrzenka w Niemczech, w Rothenbach.

Wyjazd chóru nastąpił w ramach cyklicznego wydarzenia kulturalnego p.n. „Świerklanieckie spotkania chóralne", którego projekt obejmuje między innymi wymianę kulturalną z chórami krajów Unii Europejskiej i jest dofinansowany ze środków pozyskanych przez Urząd Gminy w Świerklańcu z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego Województwa Śląskiego.

CZWARTEK - 08-go października 2009 r.

Zbliża się godzina 22.30 - zbieramy się przed Gminnym Ośrodkiem Kultury w Nakle, zaopatrzeni w walizki, podręczne torby z „wałową" i oczywiście w specjalnie zabezpieczone galowe stroje koncertowe. Jedni przychodzą sami, innych odprowadza najbliższa rodzina. Autokar już na nas czeka. Panuje atmosfera podniecenia, związana z załadowaniem bagażu i rezerwacją miejsca w autokarze. Trzeba jeszcze znaleźć bezpieczne miejsce w luku bagażowym na zakupione przez nas prezenty dla tych wszystkich, z którymi będziemy się spotykać w Niemczech. Są to kubki z logiem naszego chóru, polskie słodycze i polska wódka oraz albumy o Polsce, o regionie Górnego Śląska oraz o kościołach piekarskich - wszystkie wydawnictwa są dwujęzyczne polsko-niemieckie. Z wielkim trudem, ale i dużą pomocą kierowców, udało się nam zapakować suweniry. Dochodzi godzina 22.50, czas na pożegnanie bliskich i sprawdzenie listy osób udających się do Niemiec. Lista obejmuje 43 osoby, a wśród nich są Dyrygent Pani Ewa Zug, 39 osób śpiewających i 3 osoby reprezentujące Urząd Gminy Świerklaniec z Wójtem Adamem Baronem na czele. W trakcie odczytywania okazuje się, że brak druhny Lidii Siwy, dobrego altowego głosu, a jeszcze wczoraj nic nie wskazywało na to, że może ktoś z nas zrezygnować. Co się mogło stać? Ruszyły w ruch telefony komórkowe i jak się okazało, nasza chórzystka uległa w przeddzień wyjazdu wypadkowi - a konkretnie nieszczęśliwemu upadkowi w rejonie prowadzonych w Nakle robót ziemno-drogowych, którego bolesne skutki uniemożliwiły Jej wspólny z nami wyjazd. Brak także dwóch pracowników Urzędu Gminy, którzy dojadą do nas w piątek, ale cieszy nas fakt, że Wójt Gminy postanowił być razem z naszą „ferajną". Punktualnie o godzinie 2300 ruszamy do Niemiec, do miejscowości Rothenbach - miasta w Bawarii, w rejencji Środkowej Frankonii, okręgu Metropolitarnym Norymbergii, nad rzeką Pegnitz. W Rothenbach będą nas oczekiwać władze miasta i zaprzyjaźniony z nami od wielu lat chór Singverein Frohsinn. Przed nami około 750 km i długa noc w autokarze. Jak każdą daleką podróż rozpoczynamy ją odśpiewaniem religijnej pieśni, tym razem śpiewamy „Wszystkie nasze dzienne sprawy..." Powoli w autokarze robi się coraz ciszej - część osób próbuje zasnąć, część prowadzi ciche nocne rozmowy, a część popija sobie... piwko? Dobrze, że Kierowcy są wyrozumiali, robią częste postoje i umożliwiają nam załatwiać potrzeby fizjologiczne, ale nie tylko, bo palaczy też nie brakuje.

PIĄTEK - 09-go października 2009 r.

Czas podróży upływa bardzo szybko, na tyle szybko, że możemy rano zaplanować zatrzymanie się po drodze w jakimś ciekawym miejscu. Padło na Bayreuth - miasto w Górnej Frankonii, słynące z corocznych festiwali Wagnerowskich, które odbywają się zwykle w letnich miesiącach lipcu lub sierpniu. Pan Prezes Gerard Nowak, po konsultacji z Kierowcami zdecydował o 1,5 godzinnej przerwie w tym mieście. Nie znając miasta, grupy osób rozchodzą się w różne strony. Niektórym udaje się wybrać właściwy kierunek i dotrzeć do starówki, zrobić zdjęcia ciekawych budowli, uliczek, fontann itp. Punktualnie o wyznaczonej godzinie, bo jesteśmy zdyscyplinowani, spotykamy się w autokarze i ruszamy w ostatni odcinek drogi, kierując się do zaplanowanego przez Singverein Fróhsinn miejsca spotkania w młodzieżowym schronisku w Hartenstein koło Veiden - przewidzianym dla nas miejscu noclegów. Jadąc do schroniska wąskimi, krętymi drogami, podziwiamy przepiękne widoki górzystej Bawarii, o tej porze roku mieniącej się wszystkimi kolorami jesieni od złota, poprzez brązy i rdzę do czerwieni, a pogoda w tym dniu jest wyjątkowa - dużo słońca i błękitnego nieba. Dojeżdżamy do hotelu - schroniska na umówioną godzinę 12 . Przy hotelu oczekują nasi przyjaciele - chórzyści z Singverein Fróhsinn, oczywiście nie wszyscy, ale jest to przecież dzień roboczy. Gorącym i „całuśnym" powitaniom każdego z osobna nie ma końca. Zabieramy swoje bagaże i po krótkiej chwili oczekiwania jesteśmy prowadzeni do hotelu, który dla wielu z nas jest już znany z ostatniego pobytu w Niemczech w 2003 r. Miejsce wyjątkowo urocze i spokojne, a wnętrza skromne, ale czyste i funkcjonalne. Dostajemy do całego obiektu klucz, ponieważ jak się okazało, nikt oprócz nas nie będzie tu nocował - i ten właśnie fakt nas najbardziej ucieszył (ciekawe dlaczego?). Gospodarze proszą nas, aby zostawić bagaże i skierować się do jadalni, gdzie następuje oficjalne powitanie przez Prezesa Hansa Hugera, po którym poproszono nas do „szweckiego stołu", a tam gorące, dorodne i już obrane ziemniaki gotowane w mundurkach, do tego pyszne śledzie w śmietanie i gulasz dla tych, którym nie wystarcza piątkowe danie. Po obiedzie gorąca kawa i różnorakie wypieki wykonane przez chórzystki Singverein Fróhsinn. Czas udać się do pokoi - dobieramy się sami w grupy 2, 4, 6 osobowe, dostajemy klucze i udajemy się na rozpakowanie bagaży, krótki relaks i odświeżenie się, bo już o godz. 1700 mamy spotkanie z Burmistrzem w Ratuszu miasta Rothenbach. Wyjazd trochę się opóźnia, ponieważ czekamy na przyjazd samochodem 2-ch pracowników U.G. Świerklaniec - po chwili dojechali i możemy ruszać. Cieszymy się, bo słoneczna pogoda dopisuje nadal. Z położonego w górskim terenie hotelu do Rothenbach jest około 30 km, ale udaje nam się dojechać na czas. Zostajemy poprowadzeni do dużej sali spotkań, przygotowanej na nasze przyjęcie. Witamy się ze znajomymi chórzystami Singverein Fróhsinn, którzy też tu przybyli i zajmujemy miejsca przy stołach zastawionych różnego rodzaju napojami. Przybywa Burmistrz Gunther Steinbauer w insygniach, t.j. z łańcuchem burmistrza miasta, jest przedstawicielka Rady Miasta Kornelia Trinkl (reprezentuje CSU) oraz tłumaczka. Rozpoczyna się część oficjalna. Głos zabiera Burmistrz i czyta obszerne powitanie, przerywane tłumaczeniami na j. polski. W przemówieniu powitalnym sięga aż do historii poznania się z nami, mianowicie wspomina rok 1994, w którym to razem spotkaliśmy się po raz pierwszy w Bad Bleichenberg - Austria, na Jubileuszu 115-lecia tamtejszego chóru. Bad Bleichenberg jest miastem partnerskim dla Rothenbach i stąd ich udział w obchodach Jubileuszu 115 lecia, my z kolei, razem z ówczesnym dyrygentem Panią Ireną Róg znaleźliśmy się tam dzięki kontaktom, jakie nawiązaliśmy poprzez pełniącego wówczas służbę kapłańską w Bad Gleichenberg franciszkanina ks. Zygfryda Blidę - rodowitego nakielanina. Duży fragment przemówienia Burmistrz poświęca pobytowi w Nakle Śląskim, w czasie którego miał okazję zwiedzić nasz śląski region, spotkać się z ówczesnym Wójtem J. Gajdą i oddać się wspólnej z nami zabawie. Na zakończenie wręcza Pani Dyrygent Ewie Zug kwiaty, a nam wszystkim po buteleczce winka. Nie jest to koniec przemówień - zabiera głos Prezes G. Nowak, który w naszym imieniu dziękuje za zaproszenie i wręcza Burmistrzowi polsko - niemieckie wydanie książkowe o zabytkach Polsce oraz wytworny, wysokoprocentowy polski trunek. Na zakończenie części oficjalnej zabiera głos przedstawiciel naszej Gminy Wójt Adam Baron, który też dziękuje za zaproszenie i możliwość poznania miasta i okolic. Nawiązuje do ważności kontaktów kulturowych różnych krajów oraz mocy i siły muzyki w życiu każdego z nas. Przekazuje na ręce Burmistrza i Pani Kornelii Trinkl podarunki w postaci obrazów przedstawiających obiekty Gminy Świerklaniec oraz zegary. Po przemówieniach krótka część artystyczna, spotkały się przecież w Ratuszu chóry, a zatem występujemy jako pierwsi i śpiewamy przygotowany na to spotkanie utwór -piosenkę p.t. „DURCH FELD UND BUCHENHALLEN" - „Przez pola i dąbrowy" niemieckiego kompozytora Carla Fridricha Zeltera. Rozpoczynamy zwrotką w języku polskim, a kolejne cztery śpiewamy w języku niemieckim, co jest przyjęte oklaskami. Po występie naszym i chóru Singverein Fróhsinn, na stoły są wnoszone tace z kanapkami oraz kawa, herbata i deser w postaci tiramisu. Wszystko jest bardzo smaczne. Przy stołach i na stojąco w grupach są prowadzone dyskusje i rozmowy. Jesteśmy jednak bardzo zmęczeni po podróży i około godz. 20-tej wstajemy, aby pożegnać władze miasta i chórzystów z Rothenbach śpiewając „GUTEN ABEND GUT NACHT". Powrót do hotelu wieczorem nie należy do przyjemnych, z uwagi na bardzo wąskie drogi dojazdu i małe promienie skrętu na skrzyżowaniach - do tego stopnia, że na jednym z ostatnich skrzyżowań autokar musi tyłem wjechać w ulicę, aby przodem wjechać na tę właściwą.

SOBOTA - 10-go października 2009 r.

Już w nocy pogoda diametralnie się zmienia, zaczął padać drobny deszcz. Zapowiedziana dzień wcześniej pobudka jest o godz. 7.00. Musimy zdążyć zjeść śniadanie i dojechać do Rothenbach na godzinę 9.00, a stamtąd do miasta Bamberg - jest mało czasu. W jadalni wszystko przygotowane - obsługa kuchni tylko dozoruje maszyny do herbaty i kawy. Jest pełna samoobsługa, a menu śniadaniowe bardzo bogate, od musli, miodu, dżemu począwszy na różnego rodzaju serach i wędlinach skończywszy. Nawet bułki dwojakiego rodzaju: tradycyjne i z ziarnami. Musimy pamiętać, aby zabrać ze sobą do autokaru komplety nut, ponieważ wieczorem śpiewamy w czasie mszy św. w katolickim kościele p.w. św. Bonifacego w Rothenbach. Trasa, którą dzisiaj pokonujemy z hotelu do Rothenbach nie jest już tak piękna, jak wczoraj - pochmurne niebo i deszcz skutecznie zmieniły krajobraz. Dojeżdżamy na miejsce spotkania i zabieramy grupę osób - chórzystów oraz przedstawiciela Ratusza i jedziemy do Bambergu, jednego z bardziej uroczych miast Bawarii i całych Niemiec, wpisanego w roku 1993 na listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego UNESCO. Na miejscu spotykamy się z Lidią - śpiewającą sopranem chórzystką „Jutrzenki" -obecnie mieszkanką Bambergu, która dzisiaj będzie nam towarzyszyć w zwiedzaniu miasta. Szkoda tylko, że ciągle pada rzęsisty deszcz i utrudni naszą wędrówkę po mieście. Wyruszamy w miasto i kierujemy się do najważniejszych jego miejsc, bo nie sposób zwiedzić wszystko. Zatrzymujemy się przed Starym Ratuszem wzniesionym na sztucznej wyspie w nurcie rzeki Pegnitz, która dzieliła miasto na część świecką i biskupią. Elewacje budowli zdobią barokowe malowidła. Przechodzimy do dawnej biskupiej części miasta. Oglądamy katedrę romańską zbudowaną przez Cesarza Henryka II, przebudowaną w roku 1112 w stylu gotyckim i zwiedzamy jej wnętrze. Znajdują się w niej między innymi ołtarz Wita Stwosza, grobowiec papieża Klemensa II, rzeźba Jeździec Bamberski, a także grobowiec Henryka II i jego żony Kunegundy. Stamtąd udajemy się na wzgórze - Michaelsberg z klasztorem i kościołem z grobowcem św. Ottona z Bambergu. Po drodze zwiedzamy tzw. Nową Rezydencję z barokowym ogrodem różanym - a deszcz sobie pada..pada., i daje się wielu z nas we znaki. Wracamy do dawnej świeckiej części miasta i korzystamy z danego nam czasu wolnego. Rozchodzimy się w różne strony, jedni do sklepów, inni do pobliskich knajpek, aby się wysuszyć. Po upływie wyznaczonego czasu zbieramy się w umówionym miejscu i ruszamy do autokaru zmęczeni, ale zadowoleni, że było nam dane poznać choć pobieżnie Bamberg. Krótkie pożegnanie z koleżanką Lidią i ruszamy. Gospodarze pilotują kierowcę i prowadzą do podmiejskiej restauracji na wspólny obiad. Kelnerzy serwują przystawki, do tego według życzenia piwko lub napój bezalkoholowy, a na danie główne bawarskie białe kiełbaski z patelni na gotowanej, super przyrządzonej kiszonej białej kapuście - do tego dwie pajdy smacznego chleba. Po obiedzie spontaniczny śpiew, któremu przysłuchuje się obsługa restauracji - jest to z naszej strony podziękowanie za wyśmienite „jadło". Wszystko co smaczne i dobre zostało zjedzone, a więc czas do wyjścia i powrotu do Rothenbach, gdzie, jak się okazało, nasi przyjaciele czekają na nas z kawą. Dojeżdżamy pod dom parafialny kościoła katolickiego i udajemy się na salę. Tam przygotowany stół z rozmaitymi wypiekami - i jak tu nie jeść takich smakowitości? Popołudniowy czas przy kawie bardzo szybko płynie i trzeba się udać do pobliskiego kościoła, w którym mamy odbyć próbę przed planowaną na godzinę 18.30 mszę św. W kościele jest jeszcze pusto, a my udajemy się na chór, i odbywamy próbę pieśni, ustalonych do śpiewania. W czasie mszy śpiewamy „FIAT PAX" Andrzeja Koszewskiego „AVE MARIA" Jacoba Arcadelta, „ECCE PANIS" Antoniego Lotti oraz z zaskoczenia nieplanowane „ALLELUJA" Gordona Younga. Po mszy św. Gospodarze rozdają zapalone świece i proszą nas do wejścia z nimi na wieżę kościelną, gdzie zaplanowali koncert dla wiernych, uczestniczących we mszy świętej. Malutkie pomieszczenie na wieży jest otwarte na cztery strony miasta, ale ledwo mieści dwa chóry. Koncert rozpoczynamy wspólnym wykonaniem „VENI JEZU", a połączonymi chórami dyryguje Pani Ewa Zug, następnie sami wykonujemy dwie pieśni „SERCE ZBAWICIELA" i „CHWALCIE PANA", a na zakończenie śpiewa ch. „Singverein Frohsinn". Musiało to być ciekawe przeżycie dla licznie zebranych słuchaczy na placu pod wieżą kościoła, nam jest to trudno ocenić, niemniej oklaski były na szczycie słyszalne. Schodzimy z wieży, podziwiając artystyczne dzieła o tematyce dość odważnej, jak na miejsce, w którym zostały wyeksponowane. Pod chórem czeka już na nas Proboszcz, któremu dziękujemy za możliwość śpiewania w czasie mszy i wręczamy mu na pamiątkę grafikę Pana Alfreda Szibieloka, obrazującą zamek nakielski a także niemiecko - polskie wydanie książkowe o piekarskich kościołach oraz kubek z naszym logiem. Jest wzruszony i życzy nam udanego pobytu. Wracamy do domu parafialnego, w którym czeka na nas obficie zastawiony „szwecki" stół kolacyjny. Wspólna z chórem niemieckim kolacja oraz SDiewv i zabawa trwaia do qodz. 22.20. Do hotelu dojeżdżamy po 23.00.

NIEDZIELA - 11-go października 2009 r.

Dzisiaj pobudka pół godziny później - jesteśmy umówieni na godz. 9.30 w miejscowości Lauf, oddalonej 5 km od Rothenbach, więc możemy wyjechać około 8.30. Śniadanie podobne do wczorajszego - dla każdego coś smacznego. Niestety pogoda nadal nie sprzyja, ale nie mamy wyboru i ruszamy do Lauf, zabierając ze sobą galowe ubrania na popołudniowy koncert w Bazylice Trójcy Przenajświętszej w miejscowości GóBweinstein. W Lauf czeka na nas kilku chórzystów z „Singverein Fróhsinn", dwoje przedstawicieli Zarządu Miasta Rothenbach i tłumaczka. Z placu postojowego idziemy w kierunku centrum miasta. Jeszcze krótkie oczekiwanie na przewodnika, który prowadzi nas do zamku - Wenzelzchloss z 12-13 wieku, w którym w latach 1356-1360 zatrzymywał się cesarz Karol IV podróżując między Pragą, a Norymbergią. We wnętrzu oglądamy komnatę, w której kiedyś przyjmowano gości. W ścianach z piaskowca są wykonane płaskorzeźby - herby Państw, miast, i znamienitych rodzin. Między innymi jest tu herb Śląska i miasta Wrocław. Z zamku podchodzimy do rz. Pegnitz, gdzie przewodnik przybliża nam dzieje miasta i rolę rzeki w życiu miasta. Dalej zwiedzany bez przewodnika, a informacje o mijanych zabytkach podaje przedstawiciel Ratusza. Oglądamy takie obiekty jak, kościół św. Leonarda, na rynku Stary Ratusz, za którym widać wieżę kościoła św. Jana. Podchodzimy pod ten kościół i część osób o zdrowych nogach wspina się po stromych i wąskich schodach na wieżę obserwacyjną, z której rozciąga się widok na całe miasto, a część oczekuje we wnętrzu kościoła na ich powrót. Wracają zmęczeni, ale zadowoleni. Czas nie pozwala na dalszą wędrówkę po Lauf i wracamy do autokaru udając się do miejsca zbornego, jakim jest dom parafialny w Rothenbach. Posilamy się obfitym obiadem z dodatkiem surówek i różnego rodzaju sałatek - jest ich naprawdę dużo. Po obiedzie oczywiście kawa i znowu stół pełen słodkości. Trzeba przyznać, że jemy tutaj bardzo dużo - za dużo, ale jak sobie odmówić takich wspaniałości?. Zbliża się czas wyjazdu do Góftweinstein, oddalonego od Rothenbach o ok. 40 km. Szybko się przebieramy w stroje galowe i wyruszamy. Po niespełna godzinie jazdy wysiadamy pod Bazyliką Trójcy Przenajświętszej, którą niektórzy chórzyści znają z pierwszego pobytu u naszych przyjaciół w roku 1998. Na zewnątrz zimno, wietrznie. Mijamy Bazylikę i idziemy na widokowy taras obserwacyjny. Grupa osób zdobywa wzgórze a część oczekuje ich na niższych jego partiach. Zbliża się czas zaplanowane próby chóru i szukamy przeznaczonej dla nas sali, co jak się okazuje nie jest takie łatwe. Kilka razy pokonujemy drogę między Bazyliką a różnymi budynkami, zanim trafiamy na ten właściwy. W trakcie tych wędrówek mijamy różne chóry z Niemiec. Sala naszej próby jest przestronna, są krzesła, można chwilę odpocząć. Próba jest wyczerpująca, Pani Ewa daje „w kość", szczególnie basom i tenorom. O godzinie 17 ma się rozpocząć koncert, więc nadszedł czas, aby udać się do Bazyliki. W Bazylice ogromne dla nas zaskoczenie - jej wnętrze wypełnione jest po brzegi przybyłymi chórami i słuchaczami. Dla chórów biorących udział w koncercie są wyznaczone miejsca siedzące w ławkach, nie wszyscy jednak się w nich mieszczą. W środkowej części Bazyliki dostawki krzeseł wzdłuż ławek, już też zajęte. Na koncert przybyli także burmistrzowie miast, między nimi Burmistrz Rothenbach z małżonką. Z rozmowy Pani Ewy z organizatorami koncertu dowiedzieliśmy się, że jest to przegląd frankońskich chórów amatorskich, zrzeszonych w Związek „Frankischer Sangerbund E.V." i że starali się o możliwość wystąpienia w tej Bazylice przez 5 lat. Ze stron internetowych wynika, że w Bazylice Trójcy Przenajświętszej koncertują zazwyczaj profesjonaliści - uznani muzycy. Punktualnie o 17.00 powitał wszystkich obecnych Ks. Proboszcz - franciszkanin, specjalne słowa powitania skierował w j. polskim do nas, co było bardzo miłe. Rozpoczął się koncert - nasz chór jest siódmym w kolejności, a łącznie ma śpiewać 12 chórów i zamknąć się w czasie do godz. 1900. Dlatego Organizatorzy ograniczyli repertuar do maksimum 4-ch utworów. Przed nami śpiewają chóry ponad stuletnie (tak wynika z naszywek - loga poszczególnych zespołów), oraz wysłuchujemy koncertu organowego. Chóry śpiewają na zmianę z przed ołtarza i z chóru. Jeden z chórów wykonuje „Alleluja" Hendla. Czas na nasz występ. Wykonujemy cztery utwory „FIAT PAX" Andrzeja Koszewskiego, „MODLITWĘ" z op. Wolny Strzelec z muz. Karola Marii von Webera, „ALLELUJA" Gordona Younga oraz „ODI ET AMO" Carla Orffa. Śpiewa się cudownie, sami czujemy, że jest dobrze, akustyka świetna i piano wychodzi nam wyjątkowo - dawno nie zaśpiewaliśmy tak świadomie. Słuchacze nagradzają nas gromkimi oklaskami przez cały czas powrotu do ławek. Po naszym chórze występują jeszcze grupy połączonych chórów - każdy chce się pokazać. Czas dwugodzinnego koncertu się kończy, wychodzimy z Bazyliki i szybko kierujemy się do autobusu, który nie może długo stać na ruchliwej ulicy przed Bazyliką. Wracamy do Rothenbach, wszyscy oprócz Pani Ewy, którą zatrzymuje przedstawicielka Zarządu „Frankischer Sangerbund E.V." - wróci samochodem z chórzystami Singverein Frohsinn. W domu parafialnym czeka nas uroczysta pożegnalna kolacja z udziałem chórzystów Singverein Frohsinn i władz miasta Rothenbach z Burmistrzem na czele. Do gorącej kolacji są podawane różnego rodzaju wina, wódki i oczywiście beczkowe piwo. Humory dopisują - śpiewom i zabawom nie ma końca. Gospodarze składają także życzenia urodzinowe naszemu solenizantowi Piotrowi, który bardzo się zamartwia tym, że nie zdąży swojego dnia urodzin uczcić z nami w hotelu, bo dochodzi już godz. 22.00. O tej właśnie porze żegna się z wszystkimi Pani Dyrygent Ewa Zug, d-hna Teresa - członek Rady Gminy Świerklaniec i dwaj pracownicy Urzędu Gminy, którzy samochodem wracają już do Polski - praca wzywa.

PONIEDZIAŁEK - 12-go października 2009 r.

Wstajemy wcześniej niż zwykle, bo jest to dzień odjazdu i oprócz śniadania, pakujemy bagaże i zanosimy je do autobusu. O godzinie 9.30 oczekują nas w Rothenbach. Ostanie spojrzenie na górskie, skaliste tereny, przez które jedziemy do Rothenbach. W domu parafialnym następuje oficjalne pożegnanie. Przemawia Burmistrz, Prezes ch. Singverein Fróhsinn i Prezes Jutrzenki oraz Wójt Gminy Świerklaniec, ostatnie wspólne śpiewy. Burmistrz wręcza pudła z czekoladkami i winami, chórzyści przygotowali dla nas tzw. „suchy prowiant" i pojemniki z różnymi napojami na drogę. Żegna się każdy z każdym i ruszamy w drogę powrotną do Nakła. Droga powrotu bardzo szybko mija, bo jest wypełniona śpiewem. Są liczne krótkie przystanki na tzw. rozprostowanie nóg. Przyjeżdżamy do Nakła skąpanego w deszczu. Każdy szybko sięga po swój bagaż i udaje się do domu.

TAK BYŁO W DNIACH 8 -12 PAŹDZIERNIKA 2009 R.

Pobyt opisała: Helena Karch




Projekt i wykonanie: P.U.H. IVENA Ryszard Kocot

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu
Rozwoju Regionalnego w ramach RPO WSL 2007-2013